poniedziałek, 2 lipca 2012

09 Rozdział - " Spojrzałam sie na wprost stał tam Niall ."

Larysa ~`~

Wykończona pakowaniem połozyłam się na łóżku, wypłakałam się, straciłam to co najlepsze nawet nie zauwazyłam kiedy zasnęłam. Ze snu obdzuiła mnie moja matka, zaspanymi oczami spojrzałam się na nią, wywnioskowałam z tego, że mam wstac, ubrac się, bo za dwie godziny mam lot. Od razu przypomniał mi się wczorajszy dzien, zbierało mi się na płacz, ale powstrzymałam się, podeszłam do krzesła gdzie miałam przyszykowane ubrania na dzisiaj. Ubrałam  TO, po czym poszłam do łazienki by odmyć twarz, moich walizek w pokoju już nie było wyszłam z pokoju kierując się w stronę schodów, w salonie siedzieli wszyscy oprócz moich rodziców. Nie mialam dzisiaj humoru, więc lepiej do mnie nie podchodzić. Weszłam do kuchni gdzie czekały na mnie tosty z dżemem, i sok pomaranczowy, usiadłam, i odrazu przypomniało mi się, że Niall kocha tosty z dżemem. Pamiętam co mu mówiłam poprzedniego wieczoru, mówiłam mu by był szczęśliwy i zapomniał o mnie, to też dotyczało się mnie, jak za każdym razem będe o nim wspominać, to nigdy o nim nie zapomnę. Akurat kiedy skończyła konsumowac moje sniadanie mój ojciec przyszedł do kuchni by mnie poinformowac, iż jedziemy. Wstałąm, nie musiałam się, żegnać, ponieważ wszyscyze mną jadą. STanęłam przed domem, pojedyncza łza poleciała mi po oku, po czym szybko ju wytarłam i wisadłam do auta. Droga na lotnisko minęła nam bardzo szybko. W mgnieniu oka już żegnałam się z nimi, przytuliłam Karolinę, Zosię, Kamilę, Mikołaja najmocniej Samantę, późniejmoich rodziców, mimo, iż nie mam ochoty z nimi gadac kocham ich całym sercem, już kierowałam się w stronę odprawy, az usłyszałam moje imię, obejrzałam się za siebie i zobaczyłam Niall'a biegnącego, a za nim pozostałą czwórke przyjaciół, jego i moich, Pobiegłam w jego stronę, po czym rzuciłam mu się w ramiona, chciałam tak zostać, i nigdy go nie puścić, spojrzałam się na Kamilę, która puściła mi oczko, kocham ją za to uprzediła ich, ze wylatuję, puszczając Niall'a pożegnałam się z resztą zaczynając od Liam'a kończąc na Zayn'em, podeszłam do Niall'a po całowałam go, i ruszyłam na odprawę. Uśmiechnęłam się, po czym szybko znalazłam się w samolocie.

Trzy miesiące później ~`~

Niecale trzymiesiące temu znajdowałam się na tym lotnisku, tylko, że tamtym razem wyjeżdżałam, a le teraz wracam, powroty zawsze są miłe, la mnie tym razem nie. Przyleciałam do Angli z Manchester'u, na stałe. Śmiertelny wypadek rodziców, to mnie skłoniło do powrotu do Wielkiej Brytani. Nie będe mieszkać gdzie wtedy, wiedziałabym, że wszystko by mi przypominało ich, więc kupiłam inną willę, z pieniędzy uzyskanych z sprzedaży domu. Kiedy wyszłam, ze samolotu udałam się prosto do jakiejśc taksówki, o ile na szczęście znalazłam, musiałam się pręzyć, ponieważ przyleci do mnie kuzynka Cassie, która również  była w Manchester'ze. Droga mi mineła szybko,chwilę potem taksówkarz, zapłąciłam mu, wyciągnął z bagażnika walizka i powędrowałam w stronę drzwi od willi, otworzyłam a moje torby ( chodzi o walizki ) rzuciłam na bok, poniewaz byly bardzo ciężki, poszłam po schodach ,gdzie prwodziły na góre, by zając sobie pokój, wybrałam taki gdzie miał jasno filetowe ściany, łóżko stało na środku, obok niego dwie szafki nocne, w rogu pokoju sttał biurko, na przeciwko była ustawiona szafa. Wszystko mi w tamtym pomieszczeniu odpowiadało, więc zajmę sobie, wróciłam na dół po walizki, po czym je zaniosłam i od razu wzięłam się za ich rozpakowanie, zajeło mi to niecałą godzinę, chciałam się rozglądnąć, więc z budynku, od razu weszłam na ogród, wzięłam sobie piłkę, plażową, i zaczełam ją odbijac, az wpadło do sąsiednego domu, skrzywiłam się i pwędrowałam w stronę bramkiod płotu i poszłam w kierunku sąsiadów. Chciałam od razu się zapoznac, z nimi, zadzwoniłam dzwonkiem w tym czasie kiedy oczekiwałam na odpowiedź rozglądnęłam sie dookoła, aż usłyszałam, ze ktos wypowiada moje imię. Spojrzałam sie na wprost stał tam Niall. Człowiek, którego kochałam, tak kochałam, ponieważ już go nie kocham na sam jego widok, oczy mi się zaszkliły, i pobiegłam pędem do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz